Kilka tygodni temu, jeden z moich znajomych poprosił mnie o pomoc przy zakupie płytek ceramicznych. Stwierdził, że choć pewnie na płytkach nie znam się wcale, to jako osoba zawodowo zajmująca się nlp, kwestiami perswazji i skutecznego wpływania na innych w biznesie z pewnością przydam mu się przy negocjowaniu warunków zakupu. Zgodziłem się ponieważ jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się mieć do czynienia z handlowcami w sklepach z materiałami budowlanymi (a ciekaw byłem czy ich styl sprzedawania różni się czymkolwiek od tego co robią np.. handlowcy w sklepach RTV/AGD).

 

No cóż, było gorzej niż się spodziewałem. Odwiedziliśmy KILKANAŚCIE sklepów, hurtowni, itd. I w każdym z nich (z wyjątkiem jednego) czuliśmy się jak w czasach głębokiego PRL. I nie chodzi tutaj o fakt, iż boom na rynku budowlanym sprawił, iż pewne towary są deficytowe, a raczej o to, że wszędzie traktowani byliśmy jak natręci. Nie wierzyłem własnym oczom i uszom, gdy np. po wejściu do sklepu przez kilkanaście, kilkadziesiąt minut nikt nami się nie zainteresował, A jeśli już, to tylko wyłącznie w formie zdawkowego pytania: „Czy mogę w czymś pomóc” (z jednoczesną serią komunikatów niewerbalnych „Tylko proszę mnie o nic nie pytać, bo i tak nie mam czasu!!!!”).

Zastanawiam się czy właściciele tych sklepów i hurtowni zdają sobie sprawę jak wielkie szkody przynosi im, takie zachowanie handlowców. Już jakiś czas temu udowodniono, iż klient w takiej sytuacji:

  • nie decyduje się na zakup
  • jeśli decyduje się na zakup, to wydaje znacznie mniej pieniędzy niż zamierzał
  • w przyszłości – w sposób nieświadomy – będzie starał się dokonywać zakupów gdzie indziej
  • rozmawiając ze znajomymi, opowiadając o wizycie w takim punkcie sprzedaży, w sposób niezwykle skuteczny zniechęci ich do korzystania z dokonywania tam zakupów

 

Oczywiście można zignorować te badania, udawać, że nic się nie dzieje (i robi w ten sposób większość handlowców) i… przegrywać na rynku, na własne życzenie.

Dodaj komentarz