Dzień, za dniem z… NLP (część I)
grudzień 25, 2007
Nie wierzę w przypadki. Mam wewnętrzne przekonanie, że wszystko to, co nas spotyka, nie jest przypadkowe.
Kilka lat temu – wówczas wydawało mi się, że całkowicie przypadkiem – trafiłem na serwis internetowy poświęcony NLP. Traf (czyżby?) chciał, że akurat byłem w martwym punkcie poszukiwań “nowych wyzwań w życiu”, a moje wcześniejsze doświadczenia idealnie pasowały, do wyzwania jakim mogło być właśnie NLP.
Na pierwsze szkolenie pojechałem, tylko po to, aby udowodnić sobie i prowadzącemu szkolenie, iż NLP nie działa. Potem było drugie szkolenie, kolejne i kolejne…
Po roku już wiedziałem, że oto jest to, czego szukałem. Kolejne kilka miesięcy i sam zacząlem szkolić. To było to! Nie dość, że robiłem to, co sprawiało mi szaloną radość, to jeszcze zarabiałem na tym pieniądze.
Oto zaczęła się moja przygoda ze szkoleniami nlp, która trwa do dzisiaj. Choć te “dzisiaj” wygląda zupełnie inaczej, niż spodziewalem się jeszcze kilka lat temu.
Dzięki studiom na wydziale psychologii społecznej na SWPS moje spojrzenie na NLP nabrało zupełnie innego charakteru niz się spodziewałem (czemu bardzo często daję wyraz w trakcie zajęć przeze mnie prowadzonych w Pierwszym Studium Trenerów NLP).
Ale o tym napiszę następnym razem…